"Niebieskie Berety"!

image

Kto jeszcze pamięta oraz chce wspólnie powspominać "chabry z poligonu" niechaj zajrzy na tę stronę. Zapowiada się dobre oraz ważne spotkanie.
Pobądźmy raz jeszcze  razem.

Polska piechota morska (5). Polskie okręty desantowe

Okręty desantowe typu 771 to


     Pod koniec lat 50.tych w oparciu radzieckie wytyczne techniczne w gdańskim CBKO– 2 opracowano nowy typ średniego okrętu desantowego – projekt 770. Głównym projektantem jednostek projektu 770 i 771 był mgr inż. Stanisław Wojnowski, a 773 – mgr inż. Stanisław Kański. Były to klasyczne okręty desantowe o wyporności około 700 ton z zakrytą ładownią. Desantowano przez podejście do brzegu jak i w pobliżu linii brzegowej. Uzbrojone w podwójne (później w dwa podwójne) działko plot kal. 30 mm (AK-230) i wyrzutnie niekierowanych pocisków rakietowych kalibru 140 mm. Projekt opracowany w CBKO-2 okazał się nadzwyczaj udany, najbardziej rozpoznawalny w świecie. Ideę rozwijano w kolejnych projektach. Nazwa kodowa NATO Polnocny wiąże się prawdopodobnie z tym, że budowano je seryjnie w gdańskiej Stoczni Północnej. Od 1962 do 1972 zbudowano tam 90 jednostek. Oprócz dwudziestu trzech jednostek, które trafiły pod polską banderę, pozostałe ze 107 okrętów zbudowano na zamówienia zagraniczne, głównie dla ZSRR i państw bloku wschodniego oraz szeregu państw afrykańskich i azjatyckich w radzieckiej sferze wpływów.

     Pod biało-czerwoną banderę trafiło w latach 1962-1971: 9 okrętów projektu 770D, 2 – projektu 770MA, 6 – projektu 771, 5 – projektu 771A. Na bazie projektu 773 zbudowano tylko dla polskiej Marynarki Wojennej okręt dowodzenia desantem projektu 776 ORP „Grunwald” (mógł on przewozić jeden transporter opancerzony). Okręty typy 770 przewoziły 6 (maksymalnie 7 w projekcie 771) czołgów podstawowych klasy T-54, przybijając do brzegu, co stwarzało zagrożenie zniszczenia nieruchomego okrętu. Przeprowadzano także desantowanie na dno przy drugiej – trzeciej łasze nadbrzeżnej – z wykorzystaniem specjalnych czterometrowej długości rur czerpiących powietrze, a kolektory wydechowe grubo towotowano. Był to interesujący widok, gdy ku brzegowi sunęły rury a potem wychylała się spomiędzy fal lufa czołgu. Najczęściej desantowano pojazdy pływające (czołgi pływające PT-76, transportery opancerzone TOPAS, transportery pływające K-61 lub PTSM) w wodzie w pobliżu brzegu. W 1971 przeprowadzono pokaz lądowania dla społeczeństwa w Jelitkowie, w którym środki pływające przepłynęły kilkaset metrów.

     Istniało rzecz jasna ryzyko, ale PT-76 były lekkie oraz słabo uzbrojone i opancerzone, zaś kierowcy-mechanicy się sprawdzili.

     Istniały też kutry desantowe zaprojektowane i zbudowane w gdyńskiej Stoczni Marynarki Wojennej. Dla porządku: było to 15 kutrów projektu 709 (Eichstaden) o numerach burtowych 857-871 oraz 3 Marabuty projektu 719 (872-874). Nadmieniam  też o projekcie 775 i wariantach budowanych  w Stoczni Marynarki Wojennej dla odbiorców zagranicznych.

     Ładunek wydłużony wymyślony do zastosowania na okrętach desantowych, był adaptacją morską swoistego elastycznego „węża” układanego w odpowiednich pojemnikach ulokowanych na pokładzie ODS, który wystrzeliwano z morza na brzeg celem wykonania przejścia w zagrodach w wodzie i na brzegu morskim na odcinku 500 metrów i szerokości rozgrodzonego pasa około 10 metrów. Cylindryczny „wąż” wyciągał z zasobnika silnik prochowy (Leksykon wiedzy wojskowej, Warszawa 1979).

     Na ilustracjach do tekstu można zobaczyć, jak nasze biura projektowe i stoczniowcy przykładnie radzili sobie z okrętami, budujęc liczne egzemplarze dla odbiorców zagranicznych. My zaś być może przypomnimy sobie dawne chwile, intensywnie przeżywane podczas ćwiczeń a zwłaszcza sztormów  gdzieś na Bałtyku.

                                                                           Józef Wąsiewski


Data wpisu: 2013-08-25